Wszyscy zamarli, oniemieli na ten widok.
Na twarzy Frei malował się szok, jakby patrzyła na obłąkanego. Stała, obserwując, jak Windsor podnosi się, unosi rękę i z rozmachem uderza się nią w twarz, drugą dłonią kurczowo trzymając się nogi.
„Czy to jakieś skłonności masochistyczne?” – zapytał po dłuższej chwili milczenia zdumiony Francis.
Odalys nie odpowiedziała.
Cofnęła się o pół kroku, a dwaj poz






