„Pełzał w stronę stołu, jakby we śnie wpatrując się w owoce, ale strach paraliżował go i nie pozwalał się zbliżyć.
– Chcesz spróbować? – Odalys uśmiechnęła się łagodnie, wyciągając w jego stronę owoc.
Na jej skinienie wąż rozprostował się i sunął ku niej, a jego oczy lśniły jak dwa szmaragdy. Percival zdjął marynarkę, odsunął dla niej krzesło i zaprosił gestem, by usiadła.
Gdy Percival nalał jej k






