„Światło było wtedy marne. Jakby porównać je do tego w pełni księżyca, gdy tu przybyłem, to teraz przypominało to szóstej nocy – kontynuował Percival.
Odalys aż wstrzymała oddech. Te światła… Widziała w nich dusze.
„Jak mogli uwięzić tu ich dusze po śmierci, zamiast pozwolić im odejść na drugą stronę?”
To było tak, jakby ród Stewartów stanowił wyjątek, jakby wymykał się nawet władzy bogów śmierci.






