Łzy lśniły w oczach gigantycznego pytona. W następnej sekundzie obrócił się i zniknął w ciemności. Widząc to, mały wąż zerwał się na równe nogi i pognał za nim.
Tylko Odalys stała tam, oszołomiona. W jej oczach zebrały się łzy, a serce przeszył ból.
„Odalys, co się dzieje?” – zapytał z troską Percival, podchodząc do niej pospiesznie.
Odalys wyciągnęła rękę i kurczowo chwyciła jego ramię, próbując






