„Odalys, pragniesz mojej śmierci, prawda?” Windsor był bliski obłędu.
Strzegł się wszystkich, tylko nie Odalys, a jednak dał się jej podejść z samego rana. Tego się nie spodziewał.
„Pomóż mi teraz zdjąć z siebie to przekleństwo, albo pożałujesz!” – wycedził Windsor, kipiąc wściekłością.
Odalys, ze splecionymi za plecami dłońmi, stała nieruchomo, obojętnie przyglądając się agonii Windsora. Wyszepta






