Stellan i Odalys, zajadając jabłka, usłyszeli dobiegający z domu śmiech.
– Już idę, już idę! – rozległ się radosny głos Freyi.
Z werwą wnosiła krzesło, a Selah pomagała jej, wynosząc różne rzeczy. Francis z Percivalem dźwigali półkę, a Dorian z Evandrem – kubki.
Wkrótce rozstawili grilla i wystawili na zewnątrz dwa stoły.
Dorian, jak zwykle przygotowany, zaczął wyciągać mnóstwo smakołyków.
– Co tu






