– Malachiaszu, czy choć raz możesz zrobić to, o co cię proszę?! – warknęła Mara z irytacją, tracąc cierpliwość wobec jego upartego zachowania.
Malachiasz był zaskoczony, nie spodziewał się tak gwałtownej reakcji Mary. Oczywiście nie był przyzwyczajony do tego, by ktoś na niego krzyczał, i już miał wybuchnąć, ale Kharys chwyciła go za rękę, przyciągając jego uwagę z powrotem do siebie.
Kharys nie






