ZIA
– Jaki dowód? – Nie mogłam rozpoznać własnego głosu. Czułam się, jakby ktoś inny mówił we mnie.
Darius oderwał plecy od drzewa i ruszył w moją stronę. Wszystko zdawało się dziać w zwolnionym tempie.
Rozluźniłam dłonie, po czym zacisnęłam je ponownie. Chciałam pobiec z powrotem do Maximusa i potrząsnąć nim, żeby się obudził. Powinien tu być, a ja nigdy nie powinnam była przychodzić na spotkanie






