ZIA
— Nie — warknęłam i spróbowałam go chwycić.
Maximus odsunął się i zaczął iść. Natychmiast ruszyłam za nim, chcąc go dogonić, gdyby zaszła taka potrzeba, ale Aaron wysunął się naprzód i stanął mi na drodze.
— Przesuń się — syknęłam, a moje serce przyspieszyło.
— Słyszałaś go. — Aaron posłał mi uśmiech z zaciśniętymi ustami. — Wracaj do swojego pieprzonego domu. I zostaw go w spokoju.
Próbowałam






