MAXIMUS
W chwili, gdy wszedłem do jej pokoju, moje mięśnie stężały. Leżała na łóżku, przykryta kołdrą aż po szyję.
Jej twarz była nienaturalnie blada, jakby z ciała odpłynęła cała krew. Usta straciły swój soczysty, różowy kolor, przybierając w zamian lekko siny odcień.
– Czy jest jej zimno? – szepnąłem, przemierzając pokój i w mgnieniu oka stając przy jej łóżku.
Moja dłoń odruchowo wyciągnęła się






