MAXIMUS
Miałem co do niej rację. Kiedy przyprowadzono do mnie Levianę, potwierdziła to, co podejrzewałem od początku.
Zia sama rzuciła na siebie klątwę. I istniał warunek jej złamania, tak jak w przypadku każdej innej klątwy.
Zacisnąłem szczęki i spojrzałem na mężczyznę wychodzącego z drzwi. Jego włosy nie były już gładko zaczesane do tyłu, a jego wyraz twarzy nie nosił śladów typowego samozadowol






