Przed posiadłością Tideview Manor Steven nerwowo chodził wзад i wprzód. Martwił się o Bellę.
Kiedy zobaczył Bellę wychodzącą z pudełkiem, podbiegł, by jej pomóc.
– Pani Bello, czy ten palant, Justin, coś pani zrobił?!
Bella zmarszczyła brwi. – Nie nazywaj go palantem. Będzie ci wstyd, jeśli przyzwyczaisz się do tego słowa i wypuścisz je w publicznym miejscu, zwłaszcza w formalnych okolicznościa






