Clarice odwróciła się, jej oczy przeskanowały pusty korytarz, a lodowaty dreszcz przebiegł jej po kręgosłupie.
Usłyszała, jak ktoś woła ją „Rosalind Gold”, imię, które dawno porzuciła. To był relikt przeszłości, którą, jak wierzyła, położyła na dobre do grobu. A teraz odradzało się, grożąc wciągnięciem jej z powrotem we wspomnienia, które przysięgła zabić.
Przez lata wierzyła, że zerwała wszelkie






