Ashera przeszyły do szpiku kości te bolesne słowa, każda sylaba wbijała się głębiej niż poprzednia.
Ból skręcał go od środka z nieubłaganą siłą, grożąc rozerwaniem na strzępy.
Przez mgłę Arnold ledwie zauważył szkarłatną łzę, która zebrała się w kąciku oka Ashera. Zanim jednak zdążyła upaść, zacisnął powieki, powstrzymując ją.
Jego uderzające rysy były puste, pozbawione jakiegokolwiek śladu emocji






