**Punkt widzenia Ezry***
Udało nam się wydostać z klubu, ale wciąż nie byliśmy wolni. Byliśmy teraz w moim samochodzie, ale widziałem z okna, że nas szukają. Przytrzymywałem bok brzucha, który krwawił, i jednocześnie dyszałem.
– Pozwól, że ci pomogę – Rachel zaproponowała, że obejrzy moje obrażenia.
– Nie martw się, nic mi nie będzie.
– Co? Krwawisz obficie, a ty mówisz, że nic ci nie będzie? Ezra






