Niedługo po tym, jak Andrzej z grupą odeszli, czarny Mercedes powoli podjechał do wjazdu do zaułka i zatrzymał się.
Kierowca zerknął do środka i natychmiast na jego twarzy pojawiło się niedowierzanie. – Panie Byrne, Ezra i reszta… Oni…
Przez dłuższą chwilę drżał, nie mogąc wydobyć z siebie słowa.
Marcelo siedział na tylnym siedzeniu, wyprostowany, nie mówiąc nic. Po długim milczeniu chłodno rozkaz






