Henry był drugim, który uciekł z walącej się komnaty, tuż za Nicholasem.
Eric podążał blisko za nimi. Jako ostatni pojawił się Andrew, wciąż uwikłany w morderczy pojedynek na wewnętrzną siłę z Alistairem.
Obaj mężczyźni wyrwali się z dołu w górę, a ich ciała spowijały gwałtowne fale energii.
Czarna szata Alistaira łopotała i trzaskała bez wiatru, gdy warknął chłodno: "Dorian, weź świętą i dobrze j






