Andrew podniósł rękę i uderzył Doriana prosto z otwartej dłoni. Następnie, z chłodnym wyrazem twarzy, tupnął w ziemię i wystrzelił w górę jak strzała, z premedytacją uderzając ciałem z dużą siłą w okoliczne ściany.
Henry uderzył w próżnię. Zaatakował z boku, ale wydawało się, że Andrew ma oczy z tyłu głowy. Jednym płynnym ruchem zręcznie uniknął ciosu.
"Andrew!" – zakrztusił się z wściekłości Henr






