Andrew spotkał pełną gracji Victorię na poddaszu za rezydencją Pecków. Jej skóra była jasna, a figura delikatna, a chłodne wyrażenie na jej twarzy roztopiło się w uśmiechu, gdy tylko go zobaczyła.
"Andrew, jesteś. Chodź, usiądź. Zaparzę ci herbaty."
Gdy się poruszyła, za nią ciągnął się miękki, przyjemny zapach.
Andrew odchrząknął i szybko powiedział: "Nie trzeba herbaty, Victorio. Przyszedłem, że






