Ann miała już coś powiedzieć, kiedy usłyszeliśmy kroki za nami. Szło w naszą stronę więcej niż kilka osób. Wszyscy się odwróciliśmy i patrzyliśmy, jak Alec i Jasper wyprowadzają trzech mężczyzn, których ciągnęli za kołnierze. Wszyscy mieli krew na twarzach, ale Alec i Jasper nie mieli ani jednej kropli.
– Myślę, że to wasi – powiedział Alec, rzucając mężczyzn u stóp Anthony’ego.
Ani Anthony, ani A






