To był Ronan, a na rękach niósł jego partnerkę; towarzyszyli mu dwaj barlukańscy wojownicy, którym udało się wcześniej uciec, lecz wrócili, gdy zobaczyli Ronana i królową.
Rania była nieprzytomna. Wciąż oddychała i był to jedyny fakt, który trzymał Maximusa przy zdrowych zmysłach, bo gdyby coś jej się stało, nie miałby już nic do stracenia…
Maximus zmrużył oczy, patrząc na betę. – Więc jesteś jedn






