– Zimno ci? – zapytał Maximus, czując drżenie Rani. Wtuliła się w jego pierś i westchnęła, czując jego ciepło. – Wracajmy.
Niebo pociemniało, a gwiazdy wyglądały pięknie, niczym odbicie świateł miasta w dole. Miasto wyglądało na tak tętniące życiem, jakby nie dotknęła go zmiana władzy ani kara, która miała zostać wykonana jutro.
Tak, jutro miał być dzień egzekucji wszystkich zdrajców, włączając w






