Maximus trzymał Ranię delikatnie, całował jej czoło i wciąż próbował zatamować krwawienie na szyi. Wołał jej imię niezliczoną ilość razy, ale ona się nie budziła.
– Proszę, otwórz oczy... proszę, obudź się. – Maximus ucałował czubek jej nosa i usta, które stały się zimne.
Jej czarne, długie włosy również były pokryte krwią.
– Chcę usłyszeć twój głos... poproś mnie o cokolwiek, o wszystko, a zrobię






