Rania zarumieniła się, słysząc to; chciała czmychnąć, ale jej ciało po prostu nie chciało z nią współpracować. Była zirytowana, ponieważ Maximus śmiał się z jej niezdarnej próby ucieczki od niego.
– Nigdzie się nie wybierasz, kochanie. – Chwycił zębami jej sutek, lekko go przygryzając, zanim zlizał ból. Wiedział, że to uwielbiała. W tym momencie już by mu nie uciekła. – Dokąd niby myślisz, że idzi






