– Tak, panie Carter – odparła pospiesznie jedna z pokojówek i podeszła do Madeline.
Madeline zerknęła na Cartera, który jak zawsze zachowywał spokój, a potem na krzepkich ochroniarzy obok niego. Nie miała innego wyboru, jak wrócić do pokoju.
Po powrocie Madeline spojrzała na pozostałe plamy krwi na podłodze. Kiedy pomyślała o Jeremym, który przed chwilą wykrwawiał się z bólu, serce ją zabolało.
–






