Rozdział Sto Cztery
•SCARLETT•
W końcu nadszedł dzień uroczystej premiery, a w rezydencji aż huczało od podniecenia. Słońce zaczęło zachodzić, rzucając ciepły blask na rozległą posiadłość, a ja czułam, jak serce wali mi z niecierpliwości. Dzisiejszy wieczór to nie tylko niesamowite osiągnięcie Alexandra, ale także okazja do zrobienia wielkiego wejścia i okazania mu mojego niezachwianego wsparcia.






