Dni mijały szybko i nadszedł dzień, w którym Sophia miała udać się do innego stada na spotkanie stada z Bryanem.
W ostatnich dniach Bryan nie gniewał się na nią z żadnego powodu. Dokładnie tak, jak prosiła, rozmawiał z nią łagodnie.
Była zachwycona, że zmienił się dla niej. Ale tylko ona dostrzegała tę zmianę. Dla innych wciąż był tym samym Bryanem Morrisonem, mężczyzną, którego wszyscy się bali






