Tej nocy Amelia i Asher siedzieli na balkonie apartamentu, obserwując miasto. On sięgnął po jej dłoń, splatając swoje palce z jej.
– Wszystko w porządku? – zapytał.
Skinęła głową, ściskając jego dłoń. – Pierwszy raz od bardzo dawna.
Asher wypuścił powietrze. – Nie znosiłem patrzeć na ciebie z nim – przyznał.
Odwróciła się do niego, uśmiechając się łagodnie. – Nigdy nie było wyboru – wyszeptała. –






