Pewnego wieczoru zastał ją w pokoju dziecięcym, siedzącą w bujanym fotelu i zamyśloną, gładzącą dłonią ciążowy brzuszek.
– Asher – odezwała się w końcu, ledwie słyszalnym szeptem.
– Tak? – zapytał, z ulgą, że w końcu się odzywa.
Westchnęła. – Muszę cię o coś zapytać.
– O wszystko – odparł szybko.
Odwróciła się do niego, a jej oczy były pełne niepewności.
– Czy jest coś jeszcze, czego mi nie powied






