"Asher…" Głos Amelii był słaby, jej ciało wiotczało w jego ramionach.
Nie.
Asher nie chciał uwierzyć, że odpływa. Podniósł ją, serce waliło mu jak młotem, gdy odwrócił się do policjantów.
"Potrzebuje karetki! Natychmiast!" warknął.
Jeden z funkcjonariuszy był już przy radiu. "Już jedzie, proszę pana!"
Ale Asher nie mógł czekać. Minął ich jak burza, niosąc Amelię w stronę swojego samochodu.
"Panie,






