Nie chciałam robić scen na ulicy, więc chwyciłam Jonathana za ramię i zaciągnęłam go do samochodu.
Gdy samochód ruszył, mdłości stały się jeszcze silniejsze.
Widząc moją fatalną cerę, Jonathan zapytał z troską: – Coś ci dolega? Pomogę ci złożyć wniosek o urlop w firmie.
– Nie ma takiej potrzeby. Frederick już to dla mnie zrobił – odparłam krótko.
Twarz Jonathana spochmurniała, ale ostatecznie nie






