Violet
Przesunęłam dłońmi po jego klatce piersiowej, rozgrzanej od wody, podczas gdy on uśmiechał się do mnie z góry. Był znacznie spokojniejszy niż w świątyni, gdzie wyczuwałam jego zdenerwowanie. Czułam to.
Ale nie rozumiałam…
Nie rozumiałam, jak po tym wszystkim, o czym rozmawialiśmy, on wciąż może być taki.
Uniósł brwi. – Nie zamierzasz mówić?
– Nienawidzę tego – wydyszałam. – Nienawidzę tej r






