188(2)
— Nie umrze.
Richard patrzy na mnie gwałtownie.
Prostuję się, zaciskając szczękę. — Sloane przeżyje.
Richard otwiera usta, ale przerywam mu, podchodząc bliżej.
— Ona przeżyje.
Mówię to raz jeszcze. I kolejny. Powtarzając to jak mantrę, jak modlitwę.
Bo alternatywa?
Odmawiam jej zaakceptowania.
Odmawiam dopuszczenia jej do myśli.
Ale to trwa tak pieprzono długo. Drzwi do sali operacyjnej poz






