Evelina
Alaric z wprawą przekazał kluczyki parkingowemu, po czym odwrócił się do mnie, podając mi ramię. — Idziemy?
Zawahałam się przez ułamek sekundy, zanim położyłam dłoń na jego przedramieniu. Pod moim dotykiem jego mięśnie napięły się.
— Wygląda pani na zdenerwowaną, panno Thorne — mruknął, gdy podchodziliśmy do wejścia. — Nie gryzę.
— Ostatnie dowody sugerują coś innego — odszepnęłam pod nose






