~ Kaelen ~
„Dziękuję ci, Bogini Księżyca, za odrobinę sprawiedliwości” – pomyślała Kaelen, widząc Xaviera i Daphne naprzeciwko siebie. Oni również zostali pojmani. Nikt nie uciekł siłom przeklętego alfy.
Jak każdy wysokiej rangi wilkołak z Watahy Północnego Księżyca, Xavier klęczał skuty srebrnymi łańcuchami. Daphne była obok niego, szlochając.
Wokół Kaelen członkowie watahy zawodzili, szukając u kogokolwiek odpowiedzi na pytanie o swój dalszy los.
„Cisza!” – Kaelen usłyszała, jak Alfa Soren przywołuje wszystkich do porządku. „Wszyscy patrzeć na mnie!”
Grozidnym tonem dodał: „Ja, Alfa Soren Ames, przywódca Watahy Wędrowców Wichru, nakazuję wam na mnie patrzeć!”
Potem Soren uwolnił swoją aurę alfy. Była jak fala elektryczności, która nagle się rozeszła, dosięgając każdego w ich watasze.
Kaelen też to poczuła. W ciągu kilku sekund ledwo mogła się poruszyć i została zmuszona, by spojrzeć na Sorena. To było zdecydowanie coś innego niż rozkaz alfy Xaviera. Rozkaz Alfy Sorena był o wiele potężniejszy.
Słyszała, jak inni krzyczą z bólu, zanim ostatecznie podporządkowali się woli przeklętego alfy. Kaelen nie miała już powodu, by sprzeciwiać się temu nowemu alfie. Nie czuła już szacunku do Xaviera.
„Skoro mam już waszą uwagę!” – powiedział Soren. „Podbiłem waszą watahę. Wataha Północnego Księżyca oficjalnie należy do mnie!”
„Podobnie jak wszystkie moje podbite terytoria, ta wataha będzie płacić podatki mojej watasze, Wędrowcom Wichru. W zamian staniecie się częścią silnego sojuszu chroniącego was przed renegatami i innymi watahami” – opisywał Soren. „Wasz alfa, Xavier Barlowe, może pozostać na stanowisku lidera, ale pamiętajcie, że to JA!”
Podniósł głos tak, że Kaelen przeszły ciarki po plecach, gdy dodał: „To ja stoję nad nim. Jestem najwyższym władcą wszystkich moich terytoriów, włączając w to Watahę Północnego Księżyca!”
Soren warknął i zagroził: „Sprzeciwcie mi się, a zginiecie. Wzniećcie rebelię, a znajdziecie się dwa metry pod ziemią. Skłamcie mi lub moim ludziom, a spotka was ten sam los”.
Nagle Soren zawył. Jego ciało nieco się powiększyło, do tego stopnia, że żyły na jego ramionach i szyi uwypukliły się pod skórą. Jego pazury się wydłużyły. Emanował mocą podobną do mocy Króla Alf, tak że wszyscy, łącznie z Kaelen, zostali zmuszeni do gwałtownego wyprostowania pleców i skłonienia głów w geście szacunku. Kaelen była całkowicie zaskoczona, że Soren dysponuje taką potęgą!
„Czy wyraziłem się jasno?” – zapytał głośno Soren. Jego słowa były wypowiedziane z precyzją i rezonowały poczuciem bezkompromisowego przekonania.
Nikt. Absolutnie nikt nie mógł wyzwolić się spod tego rozkazu alfy.
„Tak, Alfo Soren”.
„Tak, Alfo”.
„Podporządkowujemy się, Alfo Soren!”
Posypały się słowa uległości. Kaelen usłyszała to samo z ust Xaviera. Oznaczało to, że nawet mąż Kaelen nie zdołał oprzeć się rozkazom Alfy Sorena.
Zajęło to chwilę, zanim przeklęty alfa nasycił się powszechnym posłuchem. Wyglądało to tak, jakby celowo zadawał Watasze Północnego Księżyca cierpienie, przedłużając działanie swojej potężnej aury.
Kiedy w końcu uwolnił ich spod swojego rozkazu, wszystkim opadły ramiona. Kaelen zaczęła głęboko oddychać. Wokół słyszała sapanie i szlochanie. Niektórzy szeptali o tym, że plotki o przeklętym alfie okazały się prawdziwe.
„On naprawdę jest tak potężny, jak mówili”.
„Nie mogę uwierzyć w to, co się właśnie stało”.
„Jest silniejszy niż Alfa Xavier”.
„Od początku nie mieliśmy szans”.
Zanim te szepty mogły przerodzić się w coś więcej, Soren ogłosił: „Teraz, niektórzy z was mogą o tym nie wiedzieć, ale na każdym terytorium, które podbijam, biorę nagrodę”.
Odwrócił głowę w bok, patrząc na Xaviera, i zapytał: „Co jest... twoją najcenniejszą własnością, Xavierze?”
Kaelen znajdowała się daleko po prawej stronie od miejsca, w którym był Xavier. W końcu rzuciła mu spojrzenie, słuchając, jak wymienia swoje dobra materialne.
„Ja... mam sztabki złota w sejfie”. Potrząsnął głową i dodał: „Grupę... Grupę Aquifer –”
„Głupcze!” – wykrzyknął Soren. „Nie interesują mnie twoje pieniądze. Jestem... tysiąc razy bogatszy od ciebie, Xavierze Barlowe! To nie są prawdziwe skarby. Poza tym i tak będziecie nam płacić podatki od przyszłego miesiąca”.
Przeklęty alfa nagle pochylił się i chwycił Xaviera za szyję. Uniósł go w powietrze, zostawiając go walczącego o oddech. Zapytał: „Kto jest dla ciebie ważniejszy? Twoja przeznaczona, z którą się zabawiasz? Czy może wielka Luna tej watahy?”
Rozległy się pomruki. Mieszkańcy zaczęli dostrzegać pełen obraz sytuacji między Kaelen, Xavierem i Daphne. Kaelen nagle poczuła na sobie współczujące spojrzenia członków watahy. Sama zaś była w szoku – skąd przeklęty alfa o tym wiedział?
„Nie możesz mówić?” – zapytał Soren Xaviera. Syknął i powiedział: „W takim razie ja zdecyduję”.
Przeklęty alfa rzucił Xavierem o ziemię, zostawiając go zwijającego się z bólu.
Soren najpierw podniósł Daphne, chwytając ją za ramię, podczas gdy ona wrzeszczała: „Ratunku! Xavierze, pomóż mi!”
Przeklęty alfa zlustrował Daphne od stóp do głów. Stwierdził: „Ta nie ma żadnej realnej wartości. Ta mi się nie podoba!”
Soren również rzucił Daphne o ziemię i ruszył w stronę Kaelen.
Oczy Kaelen stały się okrągłe. Serce niemal wyskoczyło jej z piersi. „Nie. Nie. Nie! To nie może się dziać. Czy on mnie poznaje? To niemożliwe. To niemożliwe –”
„Puść mnie!” – Kaelen próbowała stawiać opór, gdy silne ramię Sorena pociągnęło ją w górę. Chwycił ją za twarz, obracając ją na boki, po czym złapał za ramię i udo. Ogłosił: „Chcę tę”.
Soren odwrócił się do Xaviera i zapytał: „Czyż to nie twoja Luna? Gratuluję gustu. A ponieważ dobrze wybrałeś, ja też jej chcę!”
„Nie. Nie, proszę” – błagała Kaelen, podczas gdy Soren znów skupił na niej uwagę. Widziała przez jego maskę, jak jego niebieskie oczy koncentrują się na śladzie na jej szyi – znaku Xaviera, naznaczeniu, które wiązało ją z mężem.
„Musimy się tego pozbyć” – powiedział Soren. W jego głosie słychać było nutę irytacji. Przywlókł Kaelen bliżej Xaviera i rozkazał: „Odrzuć ją!”
Xavier zamarł. Spojrzał na Kaelen, jakby ważył za i przeciw.
To prawdopodobnie przez jego wahanie Soren kopnął Xaviera w brzuch i powtórzył: „Ona jest nagrodą, której chcę. Odrzuć ją teraz, albo zabiję twoją kochankę!”
Rudy mężczyzna, przedstawiony wcześniej jako beta Sorena, chwycił Xaviera za ramiona i powtórzył: „Rób, co mówi mój alfa! Odrzuć ją!”
Inny wojownik przeklętego alfy złapał Daphne, grożąc jej zrobieniem krzywdy. Widząc to, Xavier powiedział: „Ja, Xavier Barlowe, alfa Watahy Północnego Księżyca, odrzucam ciebie, Kaelen Reed, jako moją mate i lunę!”
Kaelen zacisnęła zęby, gdy uderzył w nią ból. Nie dano jej nawet szansy na złagodzenie cierpienia, gdy Soren chwycił ją za szczękę i rozkazał: „Zaakceptuj jego odrzucenie, już!”
„Już!” – warknął ponownie.
Nie mając wyboru, Kaelen przygotowała się na jeszcze boleśniejsze doświadczenie. Rzecz w naznaczaniu innego wilkołaka polegała na tym, że więź miała być nierozerwalna; przeciwstawienie się jej i uszkodzenie jej skutkowało największym bólem serca.
Drżąc, Kaelen powiedziała, patrząc na męża: „Ja, Kaelen Stallard, akceptuję twoje odrzucenie, Xavierze Barlowe! Zrzekam się pozycji twojej żony i bycia Luną Watahy Północnego Księżyca!”
Przez ułamek sekundy Kaelen dostrzegła zdziwienie na twarzy Xaviera. Po raz pierwszy użyła swojego prawdziwego nazwiska, ale tak należało zrobić. W przeciwnym razie odrzucenie by nie zadziałało.
Potem uderzył ból, a Kaelen użyła wszystkich resztek energii, by przetrwać odrzucenie.
I tak po prostu Kaelen została odcięta od członków Watahy Północnego Księżyca. Soren szybko złapał Kaelen za ramię. Spojrzał jej w oczy i zadeklarował: „Teraz należysz do mnie!”






