Z perspektywy trzeciej osoby
Archibald ledwie skończył mówić, gdy rzucił Wren ostre spojrzenie, dając jej znak, by natychmiast odprowadziła Ophelię do wyjścia.
Jednak Menedżerka Wren zdawała się traktować tego "prywatnego klienta" jak powietrze. Cała jej nerwowa uwaga spoczywała wyłącznie na Ophelii.
"Pani... pani pokój?" wydukała Wren z napiętym niczym struna kręgosłupem. "Przygotowaliśmy wszystk






