Z perspektywy trzeciej osoby
Źrenice Ulrica Rochestera gwałtownie się zwęziły.
Trzask bicza przeciął powietrze niczym uderzenie podczas polowania. Ogarnęła go panika. Wykręcił się, by zrobić unik, ale ranna noga odmówiła mu posłuszeństwa w połowie ruchu. Z ostrym klaśnięciem wózek inwalidzki przewrócił się, a Ulric runął na kamienną podłogę w upokarzającym bezładzie.
Spojrzał w górę w przerażeniu-






