Tristan Ashbourne miał suchość w ustach, a jego pierś ciążyła od goryczy. Nie było sensu dłużej czekać.
– Kleik... zapomnij o nim – wymamrotał ochryple. – Po prostu przynieś mi leki na żołądek.
Służąca zawahala się, ewidentnie zdenerwowana. – Alfo Tristanie... my... my nie wiemy, gdzie trzymane są twoje leki. I nie wiemy, jaki rodzaj zazwyczaj bierzesz. To zawsze Rhea się tym zajmowała.
Głowa Tris






