Głos Forda przeciął chaos niczym ostrze lodu.
Nie był głośny, ale kryjący się za nim ciężar uciszył całą salę.
Niezadowolenie wplatało się w każdą sylabę, gdy kroczył dalej w głąb wielkiej sali balowej. – A ja myślałem, że to mają być obchody urodzin Matriarchini Ravenscroft. Kiedy to wszystko zmieniło się w osobistą farsę Lady Isabelli?
Arystokraci instynktownie rozstępowali się przed nim. Nikt n






