Gdy tylko Jenny wspomniała o Quinnellach, mężczyzna, Mark Walters, natychmiast spuścił głowę i skłonił się nisko.
— Panienko Quinnell, nie musiała pani przychodzić osobiście. Jeśli Isla się pani podoba i chce pani, żeby załatwiała dla pani sprawunki, sam mogę ją do pani przyprowadzić.
Mark próbował przypodchlebić się Wynter, mówiąc: — Mój dziadek robił kiedyś interesy ze starszym panem Quinnellem.






