W tym momencie od progu dobiegło radosne powitanie.
— Dziadku, wróciłam — powiedziała Wynter, ignorując zdziwienie portiera.
Z rozłożonymi ramionami podeszła naturalnie do Gordona. Zachowywała się radośnie i śmiało, jak ktoś, kto niedawno wrócił do domu po studiach za granicą.
Obecni na miejscu członkowie rodziny Quinnellów byli kompletnie zdezorientowani.
W ich rodzinie byli sami synowie, skąd wi






