Krew zebrała się w kałuże na zimnych deskach podłogi, wsiąkając w każdą szczelinę. Ciało Eliry Blackthorn dygotało pod ostrzem Carmen, a jej krzyki niosły się echem niczym ostatnie wycie zranionego zwierzęcia. Jednak słowa, które prześlizgnęły się przez jej zakrwawione usta, uderzyły mocniej niż jakikolwiek wrzask.
– Teraz... teraz znasz prawdę o Riley. – Głos Eliry drżał, ochrypły z bólu. – Oszcz






