Perspektywa Arii
Las wokół nas ryczał, ożywiony trzaskiem gałęzi, postrzępionymi korzeniami oraz miedzianym zapachem krwi i strachu. Moje płuca krzyczały, nogi płonęły, a jednak Sia wrzała pod moją skórą, wijąc się i rozciągając z surową mocą, popychając mnie szybciej, niż uważałam za ludzko – czy też wilczo – możliwe. Lucien był obok mnie, każdy jego mięsień był napięty, a jego złote oczy skanowa






