– Dziękuję. Mogę wrócić jutro – powiedział Dickson, a głos uwiązł mu w gardle ze wzruszenia.
– Naprawdę? Nie zmuszasz się?
– Nie zmuszam się. – Dickson pokręcił głową. Widząc, że chłopak rzeczywiście czuje się dobrze, profesor skinął potakująco. – W porządku, zatem wróć jutro.
Po rozmowie z profesorem Dickson zszedł na dół i zobaczył Polinskiego otoczonego przez grupkę osób. Zaniepokojony, podszed






