Vincent był zachwycony, że Rachel w końcu go posłuchała. Wcześniej bywał niezręczny i zbyt dumny. Później zdał sobie sprawę, że to właśnie przez to tracił szczęście.
Ale teraz, z Rachel u boku, czuł bezprecedensową radość.
Po kolacji Rachel spojrzała na Vincenta i poskarżyła się: „Proszę pana, czy mogę już wrócić do domu? Nie może pan kazać mi tu zostać na zawsze!”
Vincent uniósł brwi. „Masz rację






