Vincent bez trudu dogonił Rachel i złapał ją.
Rachel szarpała się, ale nie była tak silna jak on. Walczyła z całych sił, lecz wciąż nie mogła się wyrwać.
„Ty... ty...”
Czy ty straciłeś rozum?
Rachel nie miała już siły, by mu to wykrzyczeć.
Jaki sens ma mówienie mu czegokolwiek?
On i tak ma to gdzieś!
„Poleciłem przygotować kolację. Zostaniesz na noc”. Vincent nie przejmował się tym, czy Rachel chc






