Szedłem dalej, otulając się ciaśniej kurtką, by ochronić się przed chłodem. Zapach Avery słabł z każdym krokiem, a las pochłaniał go niemal tak szybko, jak potrafiłem go odnaleźć. Właśnie zacząłem go gubić, zastanawiając się, czy jednak nie poszedłem w złym kierunku, kiedy usłyszałem plusk wody, a po nim chrypliwy kaszel i urywane, łapczywe oddechy.
Avery.
Przedarłem się przez drzewa, klnąc, gdy d






