Linc
Złapanie jego zapachu nie zajęło mi dużo czasu. Co gorsza, jego zapach był już wymieszany z zapachem śmierci, i byłem zdziwiony, że żaden ze strażników tego nie wyczuł.
Podążając za zapachem, zagłębiam się w las. W miejsce, gdzie drzewa rosną wysoko i prawie nie przepuszczają światła słonecznego.
To tam był Grant, wiszący za szyję na gałęzi drzewa. Jego kark był już złamany, gdy pętla cias






