DNI MIJAŁY i jak dotąd nie wydarzyło się nic dziwnego. Vaelith przebywała w pokoju gościnnym obok apartamentów Radovana, gdzie nikt jej nie niepokoił ani do niej nie podchodził, chyba że nadeszła pora posiłku. Każde podawane jej danie było osobiście sprawdzane przez Radovana, co miało dawać pewność, że jego ojciec niczego do niego nie dodał. Vaelith cieszyła się, że wszystko wydaje się w porządku






