– CZEŚĆ. – Aethra niemal podskoczyła, gdy Halia nagle wyrosła jak spod ziemi podczas jej spaceru w ogrodzie. Ponieważ był weekend, nie było zajęć i nie miała nic do roboty. Zdecydowała się więc wyjść na spacer.
– Dzień dobry, Wasza Wysokość. – Aethra wyprostowała się instynktownie, gotowa do ukłonu, ale dłoń Halii spoczęła już na jej ramieniu, delikatnie lecz stanowczo zatrzymując ją w pół ruchu.






